Tutaj jesteś:  Home Ciekawostki
Szczęście w Iraku
piątek, 24 kwietnia 2009 09:41

Fakty z Iraku25 sierpnia 2003 roku Tomasz Lis wraz z siedmioosobową ekipą "Faktów" wyleciał do Iraku. Zaplanowano dwa wydania "Faktów": z Bagdadu i z Bazy Babilon. W czasie tego pobytu Lis wybrał się także do świętego miasta muzułmanów - Nadżafu. Miał tam przeprowadzić wywiad z przywódcą irackich szyitów - ajatollahem Al-Hakim. Przed wywiadem Tomasz Lis wraz z ekipą "Faktów" obserwował nabożeństwo w meczecie w Nadżafie. Operator miał tam zrobić zdjęcia tego świętego dla muzułmanów miejsca, a także samego ajatollaha Al-Hakim.

W 45-stopniowym upale dziennikarze obserwowali całą uroczystość. Tomasz Lis miał przeprowadzić wywiad zaraz po nabożeństwie, jednak w ostatniej chwili plany się zmieniły. Rozmowa z Al-Hakim została przesunięta na późniejszą godzinę. W związku z tym iracki przewodnik ekipy "Faktów" zaproponował przejście w inne miejsce, gdzie operator mógłby zrobić lepsze ujęcia do wieczornych "Faktów". Zbliżał się koniec nabożeństwa. Ajatollah Al-Hakim wraz ze swoją świtą udał się w stronę wyjścia. Tomasz Lis z operatorem, a także reporter - Maciej Woroch i ich przewodnik, skierowali się w stronę ciasnego korytarza wiodącego na dziedziniec. W tym momencie usłyszeli wybuch, a mury wokół się zatrzęsły. Na dole coś zaczęło się palić. Pobiegli na górę, skąd doskonale widzieli dziedziniec, a tam - totalny chaos. Wszędzie słychać było strzały. Obok ktoś się obsuwał - został postrzelony. Na dole - pełno krwi. Operator będący z Tomaszem Lisem przez cały czas nie wyłączał kamery. Robił ujęcia masakry na dziedzińcu.

W pewnej chwili zrobiło się jeszcze bardziej groźnie. Wszyscy zaczęli wytykać palcami polską ekipę, ponieważ byli to jedyni obcokrajowcy na miejscu, a za zamach natychmiast zaczęto obwiniać cudzoziemców. Gdyby wywiad nie został w ostatniej chwili przesunięty na późniejszą godzinę ekipa TVN z Tomaszem Lisem czekałaby na Al-Hakima przed wejściem do meczetu. Prawdopodobnie wszyscy by zginęli. Zdjęcia zrobione wówczas przez operatora TVN natychmiast kupiły zagraniczne agencje, płacąc stacji za nie kilka tysięcy dolarów.

 
Tragiczny lot ValuJet 592 z Miami
środa, 18 marca 2009 12:26

Pechowy samolot ValuJet11 maja 1996 roku Tomasz Lis (wówczas korespondent TVP w USA) wracał z urlopu na Florydzie do Waszyngtonu. Miał wybrać połączenie samolotem linii ValuJet 592, która oferowała najniższe ceny biletów. Zaplanował lot z Miami do Waszyngtonu, z międzylądowaniem w Atalncie. Jednak w ostatniej chwili na lotnisku Tomasz Lis zorientował się, że lecąc konkurencyjnymi liniami Continental za bilety zapłaci o 60 dolarów mniej. Wybrał tańszego przewoźnika. Kilka chwil później przekonał się, że warto oszczędzać.

Czekając na lotnisku na swój lot, oglądał transmisję meczu koszykówki. W pewnym momencie transmisja została przerwana przez serwis informacyjny. Media poinformowały, że samolot lini ValuJet, który wystartował z Miami pół godziny wcześniej, rozbił się w bagnach Everglades. Był to dokładnie ten sam lot, którym miał wracać Tomasz Lis z żoną.

Miejsce katastrofyPechowy samolot został wyprodukowany w 1969 roku - miał prawie 30 lat. Wylatał wiele godzin. Samolot wystartował w lot z Miami do Atlanty. O godzinie 14:10, pasażerowie w kabinie pasażerskiej poczuli dym i zaczęli się dusić. Ogień prawdopodobnie pojawił się w luku bagażowym. Maszyna straciła kontrolę i wznosiła się na poziom 3000 metrów. Kilka minut później wszyscy na pokładzie zostali zaczadzeni (w tym piloci) i samolot zaczął spadać. Samolot rozbił się na pełnych aligatorów bagnach Everglades. Zginęło 110 pasażerów. Znalezienie ludzkich ciał graniczyło z cudem, a akcja ratunkowa była niezywkle skomplikowana. Sprawa tej katastrofy, a także samolotów ValuJet (linia lotnicza już dziś nie istnieje) była tematem numer jeden w USA przez wiele dni.

W swojej książce List z Ameryki  Tomasz Lis pisał później: Jeśli piszę te słowa, to tylko dlatego, że mam wielkie szczęście. Gdybym go nie miał, razem z żoną w maju 1996 roku zginąłbym w wypadku lotniczym, a nikt nie znalazłbym nawet fragmentów naszych zwłok. Na zdjęcia po lewej stronie widać feralny samolot ValuJet (zdjęcie zrobione na rok przed katastrofą), a poniżej bagna Everglades i trwającą akcję ratunkową.